Bo motoryzacja to nie tylko excele #10

Jubileuszowy, 10 odcinek serii #bomotoryzacjatonietylkoexcele świętowaliśmy z przytupem. Na „warsztat” wzięliśmy luksusowego SUV-a klasy premium, który do tej pory kojarzył nam się z ciekawą stylistyką z zewnątrz, dobrze wykończonym wnętrzem i …. Mówiąc delikatnie bardzo nieintuicyjną obsługą multimediów. Czy w wersji po faceliftingu dużo się zmieniło? Zapraszamy do lektury, przed Wami nowy Lexus RX300.

Zacznijmy od wnętrza, jak na luksusowego SUV-a przystało materiały wykończeniowe są najwyższej jakości siedzenia bardzo wygodne i komfortowe. To co jest zauważalne od razu po ruszeniu nowym RX to totalna izolacja od tego co się dzieje na zewnątrz. Jadąc tym autem czujemy się bardzo komfortowo i to nie zależnie od nawierzchni czy aktualnej prędkości. Jest to oczywista zaleta (każdy z nas lubi przemieszczać się w komfortowych warunkach), ale może być też wadą. Siedząc w środku zupełnie nie czuje się prędkości z jaką jedziemy i bardzo łatwo na chwilę się zapomnieć . Co może mieć marne skutki od finansowych zaczynając.

Z zewnątrz wystarczy tylko spojrzeć by zakochać się w tej sylwetce. Auto ma już 5 lat (biorąc pod uwagę wersję przed liftem) a wciąż wygląda nowocześnie, muskularnie i bardzo bardzo świeżo. Patrząc na konkurencję czyli BMW X5 Mercedesa ML czy GLE lub Audi Q7 z przed 5 lat ma się wrażenie że Lexus jest z innej epoki, po prostu nie zestarzał się w ogóle w przeciwieństwie do reszty luksusowych SUV-ów. W wersji po faceliftingu „Lex” otrzymał nowe światła z obracającymi się zwierciadłami dzięki czemu nie oślepiamy kierowców z naprzeciwka ale pobocze mamy doświetlone bardzo dobrze, lepsze hamulce, usztywniono całość zawieszenia i przeprojektowano tylne lampy. Niby nie dużo a jednak zamiany są zauważalne niema od razu.

Największa zmiana zaszła w środku. Mianowicie duży, czytelny wyświetlacz centralny z Apple Car Play oraz Android Auto. Lexus wreszcie to ma, brawo, brawo, brawo, co więcej tej ekran jest dotykowy. Dzięki tej opcji obsługa telefonu czy multimediów stała się prosta, intuicyjna i nie trzeba już 3 miesiące się przyzwyczajać do obsługi zagmatwanego systemu tylko po kilku minutowej operacji podłączenia telefonu do samochodu życie staje się prostsze. Cała reszta została analogowa co dla bardziej konserwatywnych użytkowników na pewno jest dużą zaletą.

W testowanym modelu mieliśmy do dyspozycji silnik tylko benzynowy (bez elektrycznych) o mocy 238KM co wydaje się niezbędnym minimum dla tak dużego auta. Oczywiście lepszym rozwiązanym wydaje się tutaj wersja 450h o mocy 313KM z wolnossącym silnikiem benzynowym i dwoma elektrycznymi ale różnica w cenie zakupu tego modelu robi swoje (w zależności od wersji od 59 000 PLN do 80 000 PLN). Spalanie na poziomie 10, 11 litrów na 100 km wydaje się czymś normalnym w tego typu autach, dynamiki jest dość żeby sprawnie poruszać się po naszych drogach.

I na koniec rzecz najmniej przyjemna, czyli cena. Tanio nie jest ale być nie może. Wersja bazowa czyli Elegance w odmianie RX 300 zaczyna się od 265 900 PLN za 450h w tej wersji trzeba już zapłacić 324 900 PLN. Bardziej usportowiona wersja F-Sport 450h to już wydatek co najmniej 414 900 PLN. I na deser wersja Omotenashi w cenie od 425 900 PLN. Na pocieszenie dodamy że są to ceny bez rabatów.

Podsumowując Lexus RX to świetne auto, bardzo dobra alternatywa dla opatrzonych już BMW, Audi czy Mercedesa. Jeśli szukacie SUV-a i chcecie trochę wyróżnić się na drodze, a jednocześnie mieć auto które za 3,4 lata będzie dalej świeże najlepiej wybierzcie Lexuxa RX 450h w wersji F-Sport.